Czerpanie z tradycji angielskich ogrodów

Angielskie ogrody należą do najpiękniejszych w świecie. Uprawiane od wieków, wryły się w brytyjską kulturę i tradycję. Ich piękno było wielokrotnie opisywane. Pojawiają się też na kartach literatury. Są synonimem bujności, okiełznanej dzikości, tajemniczości i niepowtarzalnego stylu. Jeśli zależy nam na założeniu pięknego ogrodu, to dlaczego nie sięgnąć do tradycji angielskiej? W końcu na kontynencie należą do najstarszych i najpiękniejszych. Prawdziwy rozwój ogrodnictwa angielskiego zaczął się pod koniec osiemnastego wieku. Angielska arystokracja przeżywała wtedy okres prosperity i mogła pozwolić sobie nie tylko na odnawianie starych rodowych siedzib, ale też na zakładanie ogrodów. Te pierwsze ogrody musiały mieć przede wszystkim starannie wypielęgnowany trawnik, który ciągnął się wokół domu. Jego wielkość zależała od bogactwa właścicieli domów. Zatrudnianie dziesiątków ogrodników pozwoliło na utrzymywanie tych trawników w nienagannym stanie, a wcale nie było to takie proste. Ówcześni ogrodnicy nie dysponowali takimi środkami jakimi dysponujemy mu obecnie. Chwasty musiały być po prostu ręcznie wyrywane, a glebę użyźniano, zakopując np. martwe zwierzęta. W pierwszych angielskich ogrodach raczej kwiatów nie hodowano. Trudno nawet było marzyć o takim bogactwie gatunkowym, z jakim mamy do czynienia obecnie. Połacie trawnika były łagodnie obsadzane drzewami tak, by te naturalnie łączyły się z zastanym krajobrazem. Kwiaty do angielskiego ogrodu wprowadził H. Repton. Był on przekonany, że naturalny krajobraz koniecznie musi być poskromiony właśnie przez kwietne nasadzenia. W ogrodach urządzano więc przepiękne gazony, które były obsadzane wysokimi kwiatami takimi jak róża chińska lub lilie tygrysie, sprowadzone nota bene z Chin. Roślinność na wyspach była dość uboga w kwiaty. Znaleźli się jednak entuzjaści, którzy sprowadzali rośliny z najodleglejszych zakątków świata, Jeden z nich, założyciel pierwszego ogrodu botanicznego w Anglii sprowadził aż tysiąc trzysta nowych roślin. Nic więc dziwnego, że na przełomie wieków XVIII i XIX angielskie ogrody rozkwitły feerią barw. Oczywiście to, co jest dostępne przestaje być pożądane i tak się stało z kwiatami w angielskich ogrodach, w momencie, kiedy zaczęły być modne… drzewa owocowe. Były one cenione ze względu na piękne kwitnienie, ale i owoce, które były uzupełnieniem ówczesnej diety. Zaczęto wydawać pisma ogrodnicze i inaczej nawozić ziemię. Ogrodnicy zaczęli również pokazywać właścicielom ogrodów ich plany. Dla wielu ogród angielski kojarzy się z różami. To prawda – róże zaczęły w angielskich ogrodach królować na początku dwudziestego wieku i tak pozostało już do dzisiaj. Jeśli marzy nam się założenie ogrodu w stylu angielskim, musimy pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Angielskie ogrody są duże, ale systematycznie podzielone żywopłotami na niewielkie przestrzenie tworzące przytulne zakątki. W każdym angielskim ogrodzie musi pojawić się starannie wypielęgnowany trawnik. O ile w trawie mogą pojawić się stokrotki, to już żółte mlecze są postrzegane jako chwast niszczący piękno trawnika. Ważnym elementem jest ogrodowa architektura. Cenione są ławeczki, pergole, kamienne murki, na których można odpocząć. Niedaleko takich miejsc sadzone powinny być krzewy róż. Ich upojny zapach powinien osłodzić wieczorny odpoczynek. Kwiaty są sadzone nie w karnych i prostych rabatach, ale w tzw. nieładzie artystycznym. Dobrze, gdy się same wysiewają i pojawiają w najmniej spodziewanych miejscach. Ogród w stylu angielskim to pozorny żywioł, karnie jednak otaczany ogrodniczą opieką.

No comments.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.